Translate

sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 26

Weszli do domu a tam... Na kanapie leżała zapłakana Diana a obok niej Louise i Daria.
-Diana...Czy to co usłyszeliśmy to prawda?
-Zależy co usłyszeliście.
-No...że to prawdopodobnie nie są dzieci Zayna.
-Daj mi to wszystko wytłumaczyć
W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Otworzę-powiedział Liam i poszedł do drzwi.-Co ty tu...
To był Brian. Na jego twarzy malowała się złość.
-Przyszedłem tylko po to, żeby wyjaśnić pewną sprawę
Wszedł do domu. I momentalnie podszedł do Diany. Podniósł rękę z widocznym zamiarem uderzenia jej, ale był tam Harry i złapał go w dobrym momencie.
-Nie tak szybko chłoptasiu...
-Bo co?Nie będzie mi tu suka wymyślała!
-Ogarnij się chłopcze i porozmawiajmy jak normalni ludzie-skomentowała Louise
-On nie jest normalny-wymruczał Harry
-Ja nie jestem normalny? To ona jest nienormalna!
-Ale czemu człowieku?
-Bo ta oto kobieta wymyśla, że niby jestem ojcem jej dzieci.-wskazał Brian
-A nie jesteś?
-W stu procentach nie jestem! A tak w ogóle to gdzie ten jej rycerzyk?
-Właśnie gdzie jest Zayn?
-Diana on...jest w szpitalu. W śpiączce.
-Cooo?! Jak to?-rozpłakała się.
-Jak wracał ze spaceru uderzyło w niego auto. Stracił dużo krwi. Leży w sali cały blady podłączony do mnóstwa maszyn...-wyszeptał Niall roniąc łzę.
-Muszę do niego jechać-powiedziała wstając z kanapy.
-Jeszcze nie skończyłem-powiedział Brian łapiąc Dianę za nadgarstek. A ona aż syknęła z bólu.
-Ale ja skończyłam. Zostaw mnie! Muszę tam teraz być on mnie potrzebuje!
Założyła buty kurtkę i wybiegła z domu ciągnąc za sobą Louisa. Jechali dłużej niż zwykle a dla Diany czas ciągnął się jeszcze wolniej. Wreszcie dotarli do szpitala. Diana wbiegła do szpitala i nie pytając o nic recepcjonistki pobiegła do windy, bo wiedziała, że jej ukochany leży w sali numer 145. Pielęgniarka chciała zareagować, ale zobaczyła wchodzącego Louisa.
-To jego dziewczyna-rzucił szybko i pobiegł za Dianą.
Szli szpitalnymi korytarzami szukając sali 145. Gdy dotarli do niej Louis złapał Dianę za ramiona i powiedział patrząc jej prosto w oczy:
-Posłuchaj cokolwiek tam zobaczysz nie płacz. On teraz potrzebuje wsparcia a nie Twoich łez.
-Postaram się-powiedziała Di
Delikatnie uchyliła drzwi i zajrzała do środka. Zobaczyła niewiele a w jej oczach juz zebrały się łzy. Zamrugała szybko, żeby nie poleciały po policzkach i weszła do pokoiku. Właśnie takiego widoku się bała. Nie wiedziała jak ma się tam zachowywać, żeby nic nie zrobić.
~perspektywa Diany~
Leżał. Wydawał się taki bezbronny. Jego ciało było takie blade, bardzo nienaturalnie jak na mulata o ciemnej karnacji. Chciałam powiedzieć Mu prawdę, ale nie wiedziałam jak to zacząć. Miałam tylko nadzieję, że się wtedy nie obudzi.
-Zayn...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz