Translate

wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 27

-Zayn...-powtórzyła cicho Diana-Ja przepraszam.
Rozpłakała się. Tak zwyczajnie. Jak małe dziecko.
-Wybacz nie umiem utrzymywać tego wszystkiego dalej w tajemnicy.-zaszlochała cicho.
Wszyscy, którzy przyjechali z nią do szpitala obserwowali wszystko przez szybę. Nie wiedzieli co się tam dzieje.
-No bo...Ja... Oh Zayn ja nie chciałam, żeby Tobie cokolwiek się stało! Wybacz mi proszę.
Dziewczyna ucichła. W sali było słychać tylko pikanie jednej z maszyn, do których był podpięty Malik.
-Ja...Wybacz mi, ale muszę Ci to powiedzieć. Bliźniaki to nie Twoje dzieci...Przepraszam, że tyle czasu Cię okłamywałam.

~Zayn~
Chciałem otworzyć oczy, ale czułem jakbym miał do nich przywiązane 100 kilogramowe ciężarki.
Jedyne, co mi się udało to słuchanie. Gdy się obudziłem usłyszałem zdanie, które zrujnowało moje życie.
-Ja...Wybacz mi, ale muszę Ci to powiedzieć. Bliźniaki to nie Twoje dzieci...Przepraszam, że tyle czasu Cię okłamywałam.
-Wyjdź stąd-powiedziałem oschle.
-Ale Zayn pozwól mi...
-Wyjdź!-warknąłem
Kręciło mi się w głowie i było mi niedobrze, ale najgorszy z dolegliwości fizycznych był ból głowy, bo nie mogłem się ruszyć.

Jednak bardziej bolało mnie to, że kobieta, którą kochałem okłamywała mnie przez tak długi czas. Chroniłem ją przed tym psychopatą Brian'em i starałem się jak mogłem, żeby była szczęśliwa a ona nagle wyskakuje mi z tekstem, że to nie są moje dzieci.
Wykrzywiłem się. Nie chciałem dzisiaj już z nikim rozmawiać. Ale jak na złość chłopaki wparowali do sali.
-Zayn! Ty żyjesz!
-Jak się martwiłem!
-Obudziłeś się!
Krzyczeli jeden przez drugiego, a ja nie słyszałem własnych myśli.
-Możecie się choć na chwilę zamknąć?!-krzyknąłem i zakręciło mi się w głowie.
-Przepraszamy Zayn-wybełkotał loczek i usiadł obok
-Chłopaki wybaczcie, ale chcę, żebyście wyszli.
-Czemu? Coś nie tak?-zapytał Liam
-Jeszcze pytasz? Właśnie się dowiedziałem, że przez cały czas byłem oszukiwany i wykorzystywany!
-Ale jak to?
-Normalnie! Bliźniaki to nie moje dzieci a Diana była ze mną tylko dla sławy i pieniędzy!-rozpłakałem się.
-Przecież to nie prawda...
-Właśnie prawda. Ona sama tu była i to powiedziała. Myślała, że jak będzie to mówiła, to dalej będę w śpiączce i nie będę niczego słyszał a ja się wtedy obudziłem i kazałem jej opuścić to miejsce i moje życie. Na zawsze.

~normalna perspektywa~
-Ale przecież...
-Czy wszystko w porządku panie Malik?-do sali weszła średniego wzrostu kobieta o blond włosach ubrana w biały fartuch.
-No ja...Myślę, że tak.
-Panowie obawiam się, że musicie iść. Czas odwiedzin się kończy.
-Dobrze do zobaczenia Zayn.
Każdy z chłopców po kolei podszedł do mulata i przytulił go.
-A ten...Jak ma pani na imię?
-Jestem Suzanne pomagam tu pielęgniarkom. Ale...czemu płakałeś?
-Bo przed chwilą się dowiedziałem, że przez długi czas byłem traktowany jak zabawka.
-Opowiesz mi o tym?
-O tej sytuacji?
-O całym czasie spotykania się z nią.
Razem rozmawiali do bardzo, bardzo późna. W pewnym momencie Suzanne spojrzała na zegarek.
-Ojejku! Zaraz 1 w nocy. Musze uciekać do domu.
-Jedziesz autobusem?
-Oczywiście, że nie. Zamówię taksówkę. Do zobaczenia jutro Zayn. Miło mi się z Tobą rozmawiało.-uśmiechnęła się i wyszła z sali.

~Suzanne~
Ten Zayn jest bardzo miły. Myślałam, ze gwiazdy są bardziej rozpieszczone. Szkoda mi go. Przecież to bardzo uprzejmy i bardzo przystojny chłopak.
-Jak tamta dziewczyna mogła go wykorzystywać? To jest przecież nienormalne.
Zamówiłam taksówkę i czekałam na jej przyjazd. Spojrzałam w okno sali Zayn'a. Zobaczyłam tam sylwetkę mężczyzny. Tak to był on patrzył, czy taksówka przyjechała. Od okna odszedł dopiero jak wsiadłam do środka. Jechałam do domu szybko, bo 10 minut i od razu rzuciłam się na łóżko.
"Już jestem w domu nie martw się :))"
"Bardzo się cieszę :)"
Leżąc długo o nim myślałam  aż w końcu zasnęłam.


~W tamtym czasie w domu~
-Martwię się o Zayn'a-zaczął Lou
-Nie tylko Ty-potwierdził Harry
-Mam nadzieję, że nie załamie się za bardzo po tym wszystkim.
-Biedaczek-powiedziała cicho Louise
-Ale ta pielęgniarka co weszła do jego sali to nawet fajna była-loczek poruszył znacząco brwiami po czym spojrzał na Louise a ta aż się zrobiła czerwona.
-To może sobie do niej idź-burknęła i podeszła do Niall'a, który siedział przy laptopie-Co robisz?
-A tak sobie patrzę. Lou myślisz, że to będzie dobre?
-Zdecydowanie jej się spodoba.
-Daria chodź na chwilę.
-Co się stało?
-Tak sobie siedziałem na internecie
-W internecie-poprawiła go Daria
-Dobra w internecie i... znalazłem angielską odmianę Twojego imienia.-zawołał zadowolony
-Oooo jaką?
-Darlene podoba Ci się?
-Bardzo dziękuję!-powiedziała i cmoknęła chłopaka w policzek.
-Podziękuj Louise ona mi pomogła
-Oj tam tylko powiedziałam, że Ci się spodoba...
-Jest świetne dziękuję-przytuliła ją
-A więc kochani od dzisiaj Daria to Darlene!-krzyknął Niall na cały dom a chwilę po tym dało się słyszeć brawa i krzyki reszty domowników.

1 komentarz:

  1. Kocham jak zwykle w sumie <3 Dodaj szybko kolejny, nie chce czekac znowu 3 tygodnie :/
    @hope_official15

    OdpowiedzUsuń