~perspektywa Harry'ego~
Chyba pierwszy raz odkąd spotykam się z dziewczynami udało mi się powiedzieć tak odpowiedzialne słowa. Niby spotykałem się z tyloma kobietami w swoim no...dość krótkim życiu a mimo to do tej właśnie strasznie nieśmiałej dziewczyny poczułem coś więcej niż do kogokolwiek innego. Tak zdecydowanie. To była jedna z najpiękniejszych chwil mojego i jej życia. Widziałem to w jej pięknych niebieskich oczach...Chwila chwila! Niebieskich?! Przecież ona miała zielone oczy!
-Lou czy ty...czy ty nie miałaś przypadkiem zielonych oczu?
-No miałam-zarumieniła się cała.Swoją drogą uwielbiałem jak to robi-ale często ze zmianą nastroju zmenia mi się kolor oczu.
-Jak Ty to robisz?
-No w sumie to nie wiem...
-Musisz mnie tego nauczyć.Jak będę zły to wszyscy będą to widzieć w moich oczach i się nie będą zbliżać.
~perspektywa Louise~
-Musisz mnie tego nauczyć.Jak będę zły to wszyscy będą to widzieć w moich oczach i się nie będą zbliżać.
Po tych słowach jak nigdy przedtem wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem. Chyba jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło swoją drogą... Ale któżby się powstrzymywał jak chłopak z burzą loków na głowie robi minę obrażonego pięciolatka i zaplata na piersiach ręcę. No napewno nie ja!
Gdy zwijałam się na podłodze ze śmiechu poczułam jak ktoś podnosi mnie. No tak nie kto inny jak Harry. Pytaniem jeszcze było gdzie chce mnie zabrać.
-Harry gdzie my...O nie! kategorycznie zabraniam! Tylko nie tam!
Pewnie każdy z was zastanawia się gdzie w tym momencie chciał wynieść mnie Harry...A więc na balkon. Tak właśnie na balkon. Nie nawidzę ich, przez mój lęk wysokości. Nigdy nie wychodzę na nie sama. Praktycznie w ogóle na balkon nie wychodzę.
-Proszę...nie...-powiedziałam i poczułam jak po moim policzku spływa pojedyncza łza tylko, że nie wiem skąd ona się tam znalazła...Nawet nie czułam, że zbiera mi się na płacz.
Ale Harry to zauważył...i poczuł.
~Harry~
Poczułem tylko, jak Lou otrząsnęła mi się na ramieniu.Czułem, ze to strach. Nie kontynuowałem wycieczki na balkon. Postawiłem dziewczynę na ziemi i zauważyłem, że ukryła twarz w dłoniach.Płakała. Odsunąłem jej ręcę i spojrzałem na twarz.Tym razem jej oczy były ciemnozielone uśmiechnąłem się delikatnie i przytuliłem Lou do swojego torsu. Czułem jak moja koszulka robi się mokra od łez. Łez, których nie chciałem, a mimo to sprawiłem, że się pojawiły. Było mi z tego powodu strasznie wstyd i zrobiło mi się głupio. Pocałowałem ją w głowę, spojrzałem w oczy i kciukiem starłem łzę spływającą po twarzy.
-Wybacz mi...Nie chciałem tego-tylko na tyle Cię stać Styles? Zawsze tak zmyślnie komplementujesz dziewczyny a teraz udało Ci się wymyśleć tak żałosne słowa? Gratulacje! Ku mojemu zdzwieniu nie płakała już tylko bardzo glęboko patrzyła mi w oczy. W odpowiedzi tylko musnęła moje usta.
~Louise~
Nie chciałam, żeby tak to się skończyło ale niestety emocje wzięły górę. Płakałam...Moczyłam mu koszulkę swoimi łzami, których tak bardzo nie chciałam. Nie wiedziałam co mogę powiedzieć albo czy po prostu wyjść z pokoju. Dałam swoim emocjom ulecieć. Przeprosił mnie niby tak niewiele a tyle może zmienić. Na mojej twarzy znowu pojawił się wielki uśmiech.
~normalna perspektywa~
Obojgu wydawała się, że nic nie może zniszczyć tak pięknej chwili. Ale niestety to, co piękne bywa krótkie. Tak też się stało z tym wspaniałym momentem. Został on przerwany. Tak to jeden z chłopców wbiegł na górę i z krzykiem otworzył drzwi.
-Szybko chodźcie na dół Diana ma dla nas jaką wielką niespodziankę!-stał chwilę w drzwiach-idziecie czy nie?-zapytał ciszej
Niestety dalej odpowiadało mu tylko tykanie zegarka na ścianie.Poszedł. Teraz Harry ponownie pocałował Lou w głowę i trzymając się za ręce wyszli z pokoju ciekawi wiadomości od Diany.
_________________________________________________________________________________
Tak tym razem postanowiłam napisać dłuższy rozdział poświęcony tylko i wyłącznie Harry'emu i Louise. Mam nadzieję, że przypadł wam do gustu. Dziękuję za każe wejście na bloga i każdy komentarz. Kocham Was! :* <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz